BLOG

Lata 90 przyniosły  do Polski  serial Beverly Hills 90210, walkman’y, zespół Take That ale  dla mnie najważniejsze – zagraniczną modę i modelki, które można było oglądać w tv i nagrywać je na magnetowid aby potem godzinami oglądać, podziwiać i marzyć, że jest się jedną z nich. Zagraniczne gazety mody takie jak Elle, Vogue czy Harpers Bazar były nieosiągalne – były dla mnie jak gazety z innego wymiaru – tajemnicze i pociągające.

Razem z moją przyjaciółką Karoliną snułyśmy marzenia, że kiedyś staniemy się częścią modowego świata – będziemy chodzić po wybiegach, będziemy nosić te wszystkie wspaniałe ubrania od projektantów, którzy podobnie jak zagraniczne gazety były nieosiągalne. Nagrywałyśmy nieliczne wtedy programy o modzie, które pojawiały się w polskiej telewizji, codziennie oglądałyśmy, zatrzymywałyśmy w kadrze, przewijałyśmy do tyłu by nasycić się widokiem modelek lat 90, by podpatrzeć jak się ruszają, śmieją czy mówią – by być choć trochę jak one.

Szybko zdałyśmy sobie sprawę, że żadnymi modelkami nie będziemy. Obie nie grzeszyłyśmy wzrostem, choć patrząc na Kate Moss ta cecha nie była dyskwalifikująca nas z zawodu modelki, jednak ja byłam i jestem posiadaczką silnych nóg  co w zawodzie  gdzie liczy się wiotkość i szczupłość nie było pożądane. Pamiętam jak koleżanka z podstawówki krytykowała moje nogi porównując je do nóg Madonny – ah wtedy się gniewałam, głupia nie zdawałam sobie sprawy, że  te nogi zaprowadzą Madonnę – na sam szczyt ! Aczkolwiek otrzymana w genach muskulatura nóg – duże uda – mocna łydka w przyszłości tylko mi pomogły, zostałam instruktorem, fitness a moje nogi do tej pory uchodzą za niezłe. Karolina, którą cechowała nietuzinkowa uroda i ponętne biodra również odnalazła swoje miejsce w życiu, nie została modelką jednak bardziej niż ciało w jej pracy pomaga jej mózg. 

Do tej pory potrafimy przy kawie  wspominać Lindę Ewangelistę moją ulubioną modelkę, Kate Moss, Tatjanę Patitz, Cindy Crawford, Naomi Campbell czy Christy Turlington – nasze ikony z lat 90 i do chwili obecnej są przez nas podziwiane, gdyż upływające lata nie odjęły nic z ich urody. Dziewczyny pojawiały się nie tylko na wybiegach, zdobiły okładki Vogue czy Elle a także występowały w teledyskach znanych piosenkarzy czy zespołów, najpiękniejsze jednak były na zdjęciach robionych przez znanych i cenionych fotografów – Steven Meisel, Peter Lindbergh, Herb Ritts czy  Max Vadukul to mistrzowie fotografii czarno białej na której to te piękne, naturalne kobiety stawały się jeszcze piękniejsze, zmysłowe, interesujące.

To właśnie te fotografie mam zawsze w głowie kiedy myślę o modelkach lat 90, których status  był tak nieosiągalny dla mnie,  jednak były mi czasami bliższe niż niejedna koleżanka ze szkolnej ławki.

Teraz starzejemy się razem, wciąż piękne i inspirujące modelki lat 90′ są nadal moimi ikonami, mijają lata a ja wciąż je uwielbiam i nie jestem w stanie znaleźć wśród obecnych modelek tej radości, piękna, naturalności – a może świadomie  wciąż tkwię w latach 90′,  gdzie królowały szokujące lecz jednocześnie piękne reklamy Calvin’a Klein’a z młodziutką  Kate Moss, George Michael w zespole Wham  a także wolna miłość i szalone zakupy bez poczucia winy w serialu „Sex and the City”.